Skromna kawalerka Eve

IndeksFAQCalendarSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj


Share | 
 

 Skromna kawalerka Eve

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Skromna kawalerka Eve   Nie Paź 04, 2015 11:43 am

Jak to każda kawalerka, mieszkanie to posiada jedynie jeden pokój (nie licząc łazienki i kuchni oraz miniaturowego przedpokoju), salon, który robi także za sypialnię. Ogólnie pokój ten wygląda na dosyć przytulny, choć nie jest do końca utrzymany w idealnym porządku. Znajduje się tu przede wszystkim rozkładana sofa, na której śpi Eve. Pod ścianą pokoju rozłożony jest materac. Czyżby dla drugiego mieszkańca? No ba, pewno dla Isaaca. Na niskiej szafce stoi już nieco przestarzały telewizor. Ważne, że działa. Parę mebli, ława przed sofą. Niby biednie, ale jednak sprawne oko zauważy parę dość drogich ozdóbek, jak na przykład mała, przenośna konsolka, kilka drogich gadżetów i wiele więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Skromna kawalerka Eve   Nie Paź 04, 2015 1:40 pm

Elegancki Jaguar zatrzymał się tuż przed niezbyt pięknie wyglądającą kamienicą. Z okna na parterze wyglądał łeb starej i chytrej baby, która niczym stróżująca kamera, obserwowała wszystko co się działo na tej zapyziałej dzielnicy. Tak, nawet w nocy. Chore babsko. Eve wysiadła z samochodu powoli, uważając na nogę. Kiedy Sirius zrobiła to samo, babsko z parteru wytrzeszczyło ślepia i schowało się czym prędzej za zasłoną. Oho, chyba nawet ona czuje respekt przed panią Burmistrz. Rudzielec pomaszerował do wejścia do owej kamienicy. Wchodząc na drugie piętro, dało się słyszeć krzyki jakiegoś mężczyzny. Sąsiad z pierwszego znowu się uchlał i przeklina pół świata za to, że nie dostaje wystarczającej zapomogi. Do roboty by się skurwiel wziął. Dotarłszy na swoje piętro, otworzyła drzwi kluczem. Musiała raz szarpnąć, żeby to robić, ale drzwi ustąpiły nadzwyczaj szybko. Czasami pięć minut musi się z nimi siłować. Wszedłszy do środka, zaprosiła Sirius gestem i zamknęła za nią drzwi. Na trzy spusty. Nigdy nie wiadomo, który tam sąsiad zapomni, gdzie mieszka i będzie się próbował tu dobijać. Od razu skierowała się do salonu. Gdy rozbłysło światło, dało się zobaczyć, że panował w nim mały bałagan, ale prócz tego, dało się tu funkcjonować. Całe mieszkanie choć było skromnie urządzone, to jednak schludnie wykonane. Isaac zadbał oto, żeby czasem nie wkradał się na ściany grzyb, ani nic innego się nie działo. Wyremontował wszystko na cacy. Chwała mu za to, bo by tu długo Eve nie wytrzymała.
- Rozgość się, ja pójdę to z siebie zmyć - oznajmiła, ruchem ręki zapraszając panią Burmistrz na kanapę. Sama poczłapała, kulejąc nieco, do łazienki. Ściągnęła brudne i pokrwawione ubrania i oceniła stan swojego uda. Krew nie sączyła się z rany już tak mocno. Rozebrała się do końca i wlazła pod prysznic. Woda nie za ciepła, ale też nie za zimna. Czemu to ustrojstwo zawsze tak trudno ustawić... Po pięciu minutach wyszła z łazienki w świeżej bieliźnie. Przyciskając mały ręcznik do uda, zgarnęła z przedpokoju małą apteczkę, która się tam szwenda zazwyczaj po szafkach. Wróciła do pani Burmistrz. Siadła z westchnieniem na sofę i odkryła ranę. Nie wyglądała na głęboką, ale była dosyć długa. Zaczęła ją sobie opatrywać. Trochę niedbale, ale wyglądała na taką, która wie co robi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BURMISTRZ BERKLEY
BURMISTRZ BERKLEY
avatar


PisanieTemat: Re: Skromna kawalerka Eve   Nie Paź 04, 2015 2:15 pm

Sirius jechała tam, gdzie Eve ją prowadziła. Już na wstępie była rozczarowana i zaniepokojona faktem, że młoda dziewczyna mieszka w Blue Lanterns... Jej niepokój wzmógł się, gdy zapytała, czy mieszka z kimś jeszcze, a odpowiedzią był chwila przedłużonej ciszy i krótkie 'Teraz nie.'. Panna Lynch nie naciskała. Zaparkowała samochód przed kamienicą i zabrała torebkę z tylnego siedzenia. Miała nadzieję, że nikomu się nie zapragnie włamywać do jej samochodu. Dostrzegła zasuwającą się zasłonkę. Rozejrzała się po okolicy. Nie było najgorzej, ale najprzyjemniej też nie. Milcząca, ruszyła za dziewczyną pilnując, czy nie będzie potrzebować jakiejś pomocy. Weszły do budynku. Takie miejsca z marszu przygnębiały Panią Burmistrz. Szła za nią, słuchając jk jakiś zapijaczony głos wykrzykuje jakieś nie do końca zrozumiałe rzeczy, a potem patrzyła jak dziewczyna szarpie się z drzwiami
- Nie chcę nadwyrężać twojej gościnności, ale poczekam aż nie zajmiesz się raną.
Wyjaśniła rudowłosej, po czym rozejrzała się po jej mieszkanku, kiedy ta poszła się umyć. Nie węszyła, po prostu wodziła wzrokiem po pomieszczeniu. Siedziała na kanapie i wyglądała jak wyrwa w rzeczywistości tego pomieszczenia, kompletnie do niego nie pasując. Czekała, po czym zwróciła wzrok na dziewczynę, gdy ta wyszła z łazienki. Kiedy dostrzegła ranę, zmrużyła lekko oczy i syknęła
- Wygląda dość boleśnie. Da sobie pani z tym radę, czy może jakoś pomóc?
No nie znała się na chirurgii, ani nic, ale podstawowy kurs pierwszej pomocy zaliczyła już wiele razy w swoim życiu. Czekała na odpowiedź, naprawdę nawet nieco zaniepokojona, co było widać po jej oczach i lekko napiętej minie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Skromna kawalerka Eve   Nie Paź 04, 2015 6:07 pm

Eve niespecjalnie przejmowała się tym, co sobie o niej pomyśli pani burmistrz, widząc gdzie i jak mieszka. To tylko miejsce. No i niejaka przykrywka. W końcu razem z Isaaciem nie mogli sobie pozwolić na luksusy. On niby miał pracę u mechanika, a Evcia zaczęła strzelać foty, no ale wiadomo, z tego kokosów nie ma. A na paru kontach ładne sumki mają. Logiczne, że ludzie zastanawialiby się, skąd oni na to wszystko biorą, więc postanowili zbytnio się nie wyróżniać.
Posłała kobiecie lekki uśmiech na jej słowa o nadwyrężaniu gościnności. Od, cholera wie ile czasu, nie mieli tu żadnego gościa. To było w sumie... nowe doświadczenie, bo i sama Eve nie wiedziała jak ma się zachować. Czekaj no, w filmach zazwyczaj pytają czy gość chce kawy, albo herbaty, nie? To może powinna iść w tym kierunku? Ale panie, ona tu ranna jest, tego jej filmy nie podpowiedziały, jak sobie radzić w takiej sytuacji!
- Nie boli tak bardzo, na to jak wygląda - odparła, siląc się na uśmiech. Prawda była taka, że Eve była już w cholerę zmęczona i gdyby mogła, to by sobie nawet tej nogi nie opatrywała, tylko zawinęła w bandaż i dupa z tym. Trzeba jednak pokazać, że się potrafi o siebie zadbać. Jak nie o stan emocjonalny, to chociaż o zdrowie fizyczne, tak.
- Dam sobie radę, jak zawsze - mruknęła, machnąwszy na to ręką.
No dobra, co robić? Rana nie była głęboka na tyle, by wybierać się do szpitala, ale jednak szycie by się przydało. Westchnęła umęczona. To potrafiła, więc wzięła się do dzieła. Wbijanie sobie igły ze specjalną nitką w skórę nie było najprzyjemniejszym widokiem na świecie, ale cóż miała robić?
Po niedługim czasie skończyła. Owinęła sobie udo bandażem, żeby żaden syf jej tam nie wlazł, ani nie drażnił. Podniosła się na nogi i potuptała w miejscu. Nie za ciasno, chodzić może. Spojrzała w końcu na panią Burmistrz.
- To ja może jakiejś herbaty zrobię? - mruknęła nieco zakłopotana i zagubiona. Naprawde nie wiedziała, co ma z gościem robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BURMISTRZ BERKLEY
BURMISTRZ BERKLEY
avatar


PisanieTemat: Re: Skromna kawalerka Eve   Nie Paź 04, 2015 6:54 pm

Kobieta przyglądała się, jak czerwonowłosa zajmuje się swoją raną. Osobiście nie przeszkadzał jej taki widok, krew również nie była dla niej czymś obcym. Widząc, że dziewczyn dobrze sobie radzi, czekała tylko, aż Eve zakończy proces opatrywania rany. W sumie zaskoczyło ją, że na żywca była w stanie zaszyć to miejsce, bowiem nie każdy miał tyle wytrzymałości. Rzekłaby nawet, że mało kto. Zmrużyła lekko oczy patrząc na igłę. Nie przepadała za ich widokiem
- Właśnie widzę, że dobrze sobie radzisz.
Zauważyła i odczekała aż do końca. Kiedy dziewczyna podniosła się i wypróbowała sprawność swej opatrzonej nogi. Panna Lynch przyglądała jej się jeszcze chwilę, a gdy dziewczyna spojrzała na nią nieco zbitym z tropu wzrokiem i zaproponowała herbatę, Sirius również wstała i pokręciła głową
- Nie, nie trzeba. Powinna pani odpocząć. Ja tymczasem będę się już zbierać. Tak czy inaczej chcę, aby zgłosiła pani to wydarzenie na policję. Proszę się tam jutro zgłosić, w innym przypadku dowiem się i sama to zrobię.
Uśmiechnęła się lekko, tak. Nadal była poprawnym obywatelem numer jeden. Wyciągnęła ze swej torebki wizytówkę i podała Eve
- Tutaj ma pani mój numer komórkowy. Jeśli coś by się jeszcze działo, proszę dzwonić. Spróbuję jakoś pomóc.
Sirius po prostu nie potrafiła być swobodna, przy innych. Od tak. Widziała, że dziewczyna też czuje się nieco niezręcznie, więc uznała, że to dobry moment, by wyjść.
- Dobranoc panno Fox.
Z takim pożegnaniem ruszyła w kierunku drzwi, których otwarcie i jej chwilkę zajęło, ale się udało. Wyszła z mieszkania i udała się do swojego Jaguara, któremu na szczęście nic się nie stało. Wsiadła i tak odjechała. Sama czuła się już nieco zmęczona, ale czuła że w jakiś sposób zrobiła dobry uczynek. Zostawiła u Eve swój płaszcz, którym nakryła jej ramiona wcześniej i chwilowo wypadło jej to z głowy.

z/t

[Ok, biorąc pod uwagę charakter mojej postaci, ona rzeczywiście zadzwoni po gliny. Jeśli twoja postać nie zgłosi się z tym fabularnie na policję (czy do MG), to jutro panna Lynch sama zadzwoni i zgłosi sprawę. Wybacz, ale dobro górą X"D
Dodatkowo tę ich relację chcę rozwinąć na dłuższy okres czasu, więc wpiszę podstawę już dziś c;]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Skromna kawalerka Eve   Pon Paź 05, 2015 3:47 pm

//God, why ;x;

Po wyjściu Sirius, Eve siadła na kanapie i przez dłuższą chwilę wpatrywała w wizytówkę pani Burmistrz. Dupy nie urywała, po prostu nasza ruda mysz się nieco zamyśliła. Po tym czasie westchnęła ciężko i pokręciła łbem. Co ona sobie w ogóle wyobrażała... Wstała i poszła zamknąć drzwi, by potem wrócić do salonu i bez rozkładania sofy, walnąć się na nią z zamiarem pospania sobie przez te kilka godzin. Przykryła się jeszcze tylko kocem, żeby nie zmarznąć. Znowu westchnęła i skuliła się jako taki kłębek. Brakowało jej Isaaca. Przez trzynaście lat w ogóle się z nim nie rozstawała na dłużej, niż kilka dni. Ale nawet wtedy wiedziała, gdzie jest i że wróci. Teraz nie miała nawet pojęcia, czy mężczyzna jeszcze żyje. Nie... Na pewno! Wierzyła w to. Jak dziecko.
Uroniwszy kilka łez, zasnęła.

Rankiem wstała jak zwykle. Nie potrafiła spać do późna, więc podniosła się już o ósmej rano. Umyła się, ubrała... I co miała robić? Trochę sobie pograła, poczytała i w końcu wyszła z mieszkania na jakąś przechadzkę.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Skromna kawalerka Eve   

Powrót do góry Go down
 
Skromna kawalerka Eve
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
When no one knows your name :: Berkley :: Dzielnice mieszkalne :: Dzielnica „ Blue Lanterns”-