Candice "Candy" Beckett

IndeksFAQCalendarSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj


Share | 
 

 Candice "Candy" Beckett

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
CHEMIK
CHEMIK
avatar


PisanieTemat: Candice "Candy" Beckett   Sob Paź 03, 2015 6:37 pm


Candice “Candy” Beckett | 23 (10.10.’92) | 171/50 | Hetero | SOA | Chemik




Zawód: Oficjalnie Candice spełniła swoje dziecięce marzenie o byciu modelką. Pod pseudonimem „Candy” pozuje dla paru niszowych pisemek, parę razy przebiegła się po wybiegu, prezentując stroje mniej znanych projektantów. Mimo że wyraźnie przykuwa spojrzenia, jak dotąd nie zrobiła oszałamiającej kariery. Jej największym osiągnięciem w modelingu jest reklamowanie nowych kolekcji ekskluzywnej bielizny. Przypuszczalnie mogłaby wybić się w tym interesie, ale niewiele osób wie, że Candy bynajmniej nie ma zamiaru tego robić – jest zbyt pochłonięta prawdziwą pracą. W sekrecie przed wszystkimi (wliczywszy w to nawet chłopaka) Candice jest chemikiem organizacji SOA. Jako główny laborant pracuje nad doskonaleniem metod pozyskiwania czystej metamfetaminy i nadzoruje produkcję heroiny, przede wszystkim jednak stara się opatentować nowe, silniejsze środki odurzające o dłuższym czasie trwania. Dodatkowo służy niekiedy jako awaryjny konował dla rannych z półświatka przestępczego, którzy z przyczyn oczywistych nie mogą stawić się do szpitala. Wprawdzie studia medyczne przerwała po drugim roku, ale jest w stanie poradzić sobie z niegroźnym postrzeleniem lub szyciem ran ciętych. W zamian za te drobne usługi SOA udostępnia jej laboratorium do prowadzenia własnych, niekoniecznie legalnych prac badawczych.

Rodzina:
♦ Roger Paul Beckett (51l.) – ojciec Candice, kardiochirurg w szpitalu miejskim w Berkley. Człowiek stateczny, opanowany, dobrze sytuowany i o nienagannej opinii społecznej, nade wszystko ceniący sobie dobro dzieci i tradycyjne wartości. Nieco gderliwy mężczyzna wchodzący posuwistym krokiem w wiek średni, codziennie chodzący pod krawatem i zaczesujący włosy tak, by jakoś zakryć powiększającą się z dnia na dzień łysinę. W gruncie rzeczy porządny obywatel. Nalegał na medyczne studia Candice i był bardzo rozczarowany, gdy z nich zrezygnowała. Nie popiera jej kariery modelki i przy każdym spotkaniu dobitnie to zaznacza, więc Candice od jakichś trzech lat prawie nie utrzymuje z nim kontaktów.
♦ Melanie Beckett, zd. Maroon (44l.) – matka Candy, miła kobieta o terapeutycznym więc usposobieniu, na co dzień spokojnie tkwiąca przy boku męża (i w jego cieniu). Z zawodu stomatolog, prowadzi prywatną praktykę dentystyczną w Berkley. Lubi dbać o dom i ogród. Od zawsze bardzo dbała, by jej dzieci zostały odcięte od szkodliwego wpływu jej krewnych (głównie brata-gangstera). Cieszy się, że Candice pod względem charakteru wdała się w nią (a przynajmniej tak właśnie myśli). Na co dzień bardzo spokojna, niekiedy jednak potrafi ukazać skrywany głęboko temperament. W niektórych sytuacjach potrafi działać szybko, zdecydowanie i skutecznie, a wówczas to ona dyryguje mężem. Candice nawet lubi matkę, ale obecnie rzadko się z nią widuje.
♦ Jeffrey Beckett (20l.) – młodszy brat, oczko w głowie Rogera, obecnie student medycyny weterynaryjnej. Nie dorównuje inteligencją Candice, więc dziewczyna nie poważa go, ale jest zadowolona, że się urodził – dzięki niemu ojciec kieruje na nią mniejszą uwagę. Poza tym Jeff jest dobrym, grzecznym, lubiącym zwierzęta chłopcem, który w przyszłości chce się zajmować stadniną koni, na których uwielbia jeździć. Od dwóch lat ma dziewczynę, z którą chyba w przyszłości zamierza się ożenić. Całkiem przystojny, więc pozytywnie rokuje to nowym pokoleniom Beckettów.
♦ Stephen „Slash” Maroon (39 l.) – wuj Candice, młodszy brat jej matki. Cwaniaczek o bezczelnych oczach, szemranej reputacji i zręcznych dłoniach. Gdy ktoś pyta go o pracę, odpowiada, że robi w windykacji. W istocie jest to prawda – ściąga haracze i wyłudza pieniądze dla SOA. To on podsunął zainteresowanej naukami ścisłymi Candice pomysł na twórcze rozwinięcie jej talentów, dzięki niemu też trafiła do organizacji. Niebezpieczny człowiek. Podobno zabił kilka osób, choć nikt tego nie potwierdzi. Melanie od lat stara się go unikać.  

Wygląd: Niebanalnej urody ślicznotka. Wprawdzie współczesne techniki wizażu i zaawansowane programy graficzne potrafią nawet z kaszalota zrobić Megan Fox, ale przecież z natury brzydka kobieta nie zostałaby modelką. Candice jest dość wysoka i bardzo szczupła, ale jej sylwetka nie osiągnęła jeszcze tego anorektycznego stopnia, w którym należy obawiać się, czy dziewczyna krzyżując nogi nie skrzesze w ten sposób iskier. Nie jest zwolenniczką odchudzania i absolutnie nie przeszkadzają jej delikatnie zarysowane krągłości bioder, szczególnie że pięknie korespondują z jej wciętą kibicią (wąską talię odziedziczyła po mamie). W dodatku, mimo że waży zaledwie 50 kilo, dysponuje niesprawiedliwością dziejową w postaci piersi o rozmiarze 75C. Porusza się z niewymuszoną, naturalną gracją. Ściąga spojrzenia ludzi wszędzie tam, gdzie się znajdzie – pożądliwe ze strony mężczyzn i zazdrosne od kobiet. Candice nie przejmuje się tym, swoją urodę uważa za genetyczną spuściznę, której wolno jej używać dla celów własnych. Nie wpada też w przesadny samozachwyt – maluje się jak każda kobieta i, jak każda z samic, nieumalowana wygląda trochę gorzej. Na reklamowych zdjęciach, gdzie jest starannie zrobiona, uczesana i ubrana, sama sobie wydaje się obca.
Z natury ma jasną karnację, której celowo nie wystawia nadmiernie na działanie słońca, więc w odpowiednim świetle jej skóra wygląda na niemal porcelanową. Ma drobną, nieco pociągłą twarz o wysokich kościach policzkowych, wąskim, ostro zakończonym podbródku i lekko zadartym nosie. Największą jej zaletą są chyba oczy – ogromne, o migdałowym wykroju i intrygującym, szaro-niebieskim, jakby fiołkowym odcieniu tęczówek. Zazwyczaj mają wyraz niezmąconej niczym beztroski lub spokojnego rozmarzenia, a Candice bardzo pilnuje, by tak właśnie wyglądały. Jedynie czasami można złapać kątem oka lśniący w jej źrenicach twardy, zimny błysk inteligencji. Candice jest naturalną blondynką, więc ma jasne, cienkie brwi i niewyraźną oprawę oczu. Zazwyczaj nie wychodzi z domu bez podkreślenia ich za pomocą kredki, pogrubiającego tuszu i eyelinera. Minusem w całej jej twarzy, prócz nieco zbyt niskiego czoła, które maskuje wysoko rozpoczętą grzywką, są usta – wąskie, blade i drobne, zwykle o zaciśniętych kącikach. Candice oszukuje system, malując usta zwykle odrobinę poza ich naturalną linią.
Naturalnie proste, rozjaśniane do odcienia platynowego blond włosy nosi zwykle rozpuszczone, swobodnie opadające na szczupłe ramiona. Candy, jak przystało na modelkę, ma długie kończyny. O ile długie nogi to atut, o tyle swoich rąk Candy nie lubi. W szczególności dłoni. Od dziecka miała łamliwe, cienkie paznokcie, więc od lat regularnie biega do kosmetyczki na żele. Nie lubi patrzeć na swoje chude, blade nadgarstki poznaczone siatką sinych żyłek i lekko wystające kostki, dlatego chętnie zakłada rękawiczki. Czasem śmieje się, że to z tego powodu zawsze lubiła zajęcia w laboratoriach.
Nosi się różnorako. W pracy zakłada to, co włożyć jej każą, nie patrząc, czy jest to koronkowa bielizna, zwiewna jedwabna sukienka, wieczorowa suknia z atłasu czy skórzana spódnica. Prywatnie jednak zdaje się preferować specyficzny styl mocno zainspirowany punkiem przełamanym tiulową zwiewnością. Z całą pewnością jest charakterystyczna. Jeśli spotkasz na ulicy blondynkę w różowej, pin-upowej sukience, ramonesce i wysokich butach, z dużą dozą prawdopodobieństwa możesz założyć, że jest to Candy.



Charakter: Urocza dziewczyna. Całkiem bystra, obdarzona dużym dystansem do siebie i poczuciem humoru oraz prawdziwie ułańską fantazją, urodzona w zwykłej rodzinie z klasy średniej jako starsze dziecko. Nie dość, że śliczna, to jeszcze słodka. Wprawdzie nie rzuca na kolana złożoną i skomplikowaną osobowością, ale jest dobrym duszkiem towarzystwa, który z każdym doskonale się dogada. W jej obecności każdy jakoś tak od razu czuje się lepiej. W dodatku dziewczyna jest prawdziwym wulkanem energii, który pięknym uśmiechem potrafi zarazić ostatniego ponuraka. Skora do pomocy, ale asertywna, do tego na zabój zakochana w swoim chłopaku. A przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz i Bóg mi świadkiem, że Candice wkłada sporo wysiłku w to, by takie właśnie wrażenie roztoczyć.
Tymczasem istnieje niezwykle wąskie grono osób, które wiedzą, że pod wierzchnią warstwą miłej, nieco naiwnej blondynki, która nie potrafi parkować, kryje się druga osoba. Przede wszystkim Candice jest kobietą niezwykle inteligentną i wyrachowaną. Już w szkole zauważyła, że źle być idiotą, ale jeszcze gorzej być człowiekiem inteligentnym i nieopatrznie dać innym się na tym poznać. Dlatego przezornie uczyła się na tyle dobrze, by zaspokoić ambicje rodziców, ale i na tyle „słabo”, by nie wzbudziła tym samym niezdrowego zainteresowania Była to ostatnia prócz drugiej dziury w dupie rzecz, której by potrzebowała, będąc krewną gangsterów i początkującym producentem narkotyków, pierwszą bowiem działkę amfetaminy oczyściła jeszcze w liceum. Poszła na medycynę dla świętego spokoju, ale po dwóch latach rzuciła kierunek na rzecz biotechnologii (z której też szybko zrezygnowała, gdy spostrzegła, że nie mogłaby prowadzić interesujących ją badań) oraz toksykologię, którą skończyła chyba tylko z uprzejmości. Zawsze była typem samouka, a do każdej porcji informacji podchodziła krytycznie.
Po zakończeniu nauki, ku zdziwieniu rodziny, zajęła się modelingiem. Było to wyjście dla jednych idiotycznych, a dla innych całkiem rozsądne – jeśli chcesz ukryć twarz, wyjdź nago. Zawsze lubiła, gdy doceniano jej urodę, więc kariera modelki mile łechtała jej próżność. Dodatkowo tym krokiem zdołała przekonać wszystkich, którzy mieli jakieś złudzenia, że jest zwykłą, przeciętną, ładną dziewczyną, którą nie warto sobie zawracać głowy. Było jej to bardzo na rękę. W branży pracuje od trzech lat (zaczęła jeszcze przed skończeniem studiów), ale nigdy nie przywiązywała do tego większej wagi. Praca jest dla niej wyłącznie przykrywką i wygodną wymówką. Maskę naiwnej przeciętniaczki nosi na co dzień całkiem umiejętnie, tylko czasami na jej zdjęciach widać gdzieś w głębi oczu twardy, zimny, pełen pogardy błysk.
Bo pogardy Candice ma w sobie dużo. Jeszcze jako dziecko zauważyła, że ludzie większość życia spędzają w pochylonej pozycji – skłonieni przed większymi od siebie i wypięci dupą do mniej ważnych. Szybko zaczęła czuć do nich obrzydzenie, a niedorównujący jej inteligencją rówieśnicy sprawiali, że czuła się zdegustowana i sfrustrowana. Od zawsze wolała towarzystwo osób dużo starszych od ciebie, ci jednak traktowali ją protekcjonalnie. To wszystko sprawiło, że ze słodkiej Candy wyrósł zakochany w nauce mizantrop, który nie lubi ludzi, a w szczególności ludności bujnie rozplenionej w tym parszywym mieście. Nie obraziłaby się, gdyby wszyscy udusili się we własnych płynach ustrojowych i zgnili.
Wszyscy za wyjątkiem Braidy’ego, oczywiście. Policjant jest wyjątkowy, jest jedną z niewielu osób, które wiedzą, że jest ona bystrzejsza niż to po sobie pokazuje. Ale nawet on nie wie wszystkiego. Nie mogłaby w końcu powiedzieć policjantowi, że zajmuje się wytwarzaniem i opracowywaniem nowych narkotyków.
Candice tak naprawdę jest sarkastyczna i cyniczna. Rzecz przedziwna jak na kobietę – jej zachowanie jest podyktowane chłodną logiką, a nie emocjonalnością. Stara się w każdym momencie wybrać rozsądną dla siebie opcję. I tylko dla siebie, bowiem Candice jest egoistką i dba tylko o własne interesy. Wpajane w społeczeństwie zasady moralne okazały się dla niej być pozbawione logiki, więc je odrzuciła. Nie oznacza to, że jest pozbawiona uczuć wyższych. Po prostu jej zachowanie na ogół odbiega od powszechnie przyjętych norm. Jest zaborcza i potrafi być niezwykle zazdrosna, a na punkcie Braidy’ego ma swego rodzaju obsesję. Jeśli traci spokój i postępuje nawet we własnym mniemaniu idiotycznie, to najczęściej dzieje się to za sprawą policjanta. Kiedy tylko zorientowała się, że jest w nim zakochana, rozważała nawet pozbycie się go. Wciąż czasami myśli o tym, czy nie bezpieczniej by było, gdyby Braidy nagle umarł. Nie potrafi jednak zdobyć się na radykalne kroki, bo przypuszcza, że bez niego byłoby tylko gorzej. Dlatego też od trzech lat tkwi w związku, bacznie uważając, by jej podwójna tożsamość nie wyciekła.

Skille:
♦ Dobrze gotuje.
♦ Haker z niej marny, ale zawsze jakiś.
♦ Jest…hm, wybitnie uzdolniona językowo. I bynajmniej nie mówię tu o mowie obcych krajów.
♦ Posiada całkiem szeroką wiedzę ogólną (skutek uboczny: erudycja) i ładnie wypchaną szufladkę w głowie przeznaczoną na wiedzę fachową. Do tego jest bardzo inteligentna i łatwo łączy związki przyczynowo-skutkowe.
♦ Nieźle gra w szachy.
♦ Doskonale prowadzi i zmieści się z chirurgiczną precyzją w nawet ciężkie do opanowania miejsca parkingowe. Zazwyczaj jednak struga idiotkę i udaje, że sobie nie radzi.
♦ Ma dobry słuch muzyczny i wyczucie rytmu. Ma też przyjemny, słodki, nieco schrypnięty głos, ale nigdy nawet nie próbowała śpiewać.
♦ Potrafi strzelać, nawet dość celnie, ale nie przykłada do tej umiejętności zbytniej wagi. To inni mają strzelać i ją osłaniać w razie czego.
♦ Nawykła do wydawania poleceń, przez co wydaje się być arogancka (albo po prostu taka właśnie jest), ale nadaje się na organizatorkę i szefa. Potrafi dostrzec potencjały innych i je wykorzystać. Być może wiąże się to z tym, że przeważnie szereguje ludzi według kryterium użyteczności.
♦ Nauczyła się kontrolować emocje i szybko opanowywać, jeśli jednak puszczą jej nerwy. Jedyną osobą, która jakoś obchodzi to zabezpieczenie, jest Braidy. Na niego wścieka się gwałtownie i bez skrępowania.
♦ Potrafi się malować szybko, sprawnie i efektywnie, podobnie sprawa wygląda z czesaniem i ubieraniem się. Należy do wąskiego grona kobiet, które potrafią się zrobić na bóstwo w mniej niż 20 minut.



Zainteresowania:
Pomyślmy, czym mogłaby interesować się modelka? Przede wszystkim wyglądaniem. Sekrety kładzenia tapety, magia wizażu i tak dalej. Tabloidy plotkarskie też nie byłyby złe. Powinna interesować się, kto z kim, za ile i co z tego miał. Dobrym pomysłem byłoby śledzenie wziętych blogów modowych lub wręcz prowadzenie własnego. Mogłaby interesować się historią mody i w wolnych chwilach próbować swoich sił przy maszynie do szycia.
Akurat.
Candice oczywiście lubi dobrze wyglądać, ale powyższe kwestie nie zajmują jej więcej niż pół godziny w cyklu dobowym. Ku zdziwieniu osób z branży Candy, zamiast śledzić szmatławe pisemka o życiu gwiazd, na zmianę zaczytuje się w artykułach naukowych i klasykach literatury. Interesują ją zagadnienia z puli tzw. „life science”, hobbystycznie rozwija je na rękę własną oraz SOA. Szczególnie fascynuje ją wpływ toksycznych i narkotycznych substancji na organizm oraz proces degeneracji wyżej wspomnianego. Prócz kilku nieszkodliwych hobby, takich jak szachy (potrafi grać z dwiema osobami na dwóch szachownicach jednocześnie),  gotowanie, wodny aerobik i kolekcjonowanie wysokich butów ma też kilka toksycznych zainteresowań. Uwielbia obserwować ludzi i ich reakcje, zwłaszcza gdy znajdują się w ciężkim położeniu. Niekiedy sama do tego doprowadza tylko po to, by sprawdzić, co obserwowany zrobi. Fascynuje ją diametralna różnica między zachowaniem człowieka trzeźwego a narąbanego lub naćpanego. Proces, w którym człowiek sam doprowadza do swojego upadku, uważa za niesamowicie pociągający. Szczególne miejsce na ołtarzyku jej zainteresowań zajmuje Braidy – z wystawiania jego cierpliwości na próbę stworzyła sobie niemalże system filozoficzny. Lubi ostry seks i nietuczące słodycze.

Słabości i lęki:
♦ Jej podstawową i największą słabością jest Braidy. Uważa, że dotąd popełniła dwa znaczące błędy – podanie mu numeru, kiedy o niego poprosił i odebranie, kiedy po raz pierwszy zadzwonił. Planowo miał być to przelotny romans oparty głównie na fakcie, że bardzo podobały jej się ramiona i mięśnie kapturowe policjanta. Nieoczekiwanie związek wyślizgnął jej się z rąk i przestała panować nad swoimi uczuciami. Ostatecznie od niemal trzech lat Braidy Midgley jest jej słabym punktem i jednym z głównych powodów, przez które niekiedy zachowuje się nielogicznie.
♦ Boi się utraty kontroli nad sobą, dlatego unika alkoholu i nigdy w życiu nie brała dragów.
♦ Jest słaba fizycznie. Beznadziejny przypadek, nie do wytrenowania, nawet wzrost masy mięśniowej niewiele by tu pomógł. Dodatkowo cierpi na astmę oskrzelową.
♦ Boi się depilacji woskowej. Z powodu bardzo jasnej karnacji i nowotworów w rodzinie odradzono jej depilację laserową, więc raz w miesiącu musi biegać na wosk. Na samą myśl o tym blednie.
♦ Pracuje na myszach i szczurach, więc nie boi się gryzoni, ale króliki z niejasnych przyczyn napawają ją lękiem. Ten ich nieruchomy, hipnotyczny wzrok i ruchliwe noski…
♦ Bardzo obawia się nieplanowanej ciąży, więc starannie się zabezpiecza.
♦ Jakkolwiek by to nie brzmiało, boi się portretów i lalek.

Info:
♦Przez 2 lata studiowała medycynę, ale porzuciła kierunek na rzecz równoległej biotechnologii (rzuciła po roku) i toksykologii (skończyła, celowo bez rewelacji).
♦ Od czasu do czasu służy radą liderowi organizacji. Jest bardzo  inteligentna i myśli nieszablonowo.
♦ Jak dotąd nie zdarzyło jej się zabić człowieka. A ma chęć zweryfikować to uczucie.
♦ Mało kto w organizacji znają osobiście, a jej prawdziwe dane są znane jedynie liderowi. W SOA nazywają ją „Sugar”.




Wymiary: 96/60/88 ♥

• Celowanie - 4
• Siła - 3
• Kondycja - 3
• Inteligencja - 19
• Wytrzymałość -  3
• Zręczność -4
• Walka wręcz -3




Ostatnio zmieniony przez Candy dnia Czw Paź 08, 2015 10:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WYWIADOWCA
WYWIADOWCA
avatar


PisanieTemat: Re: Candice "Candy" Beckett   Sob Paź 03, 2015 10:18 pm

Zainteresował mnie związek Braidy'ego z Candy. Zapowiada się ciekawie c:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Candice "Candy" Beckett
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
When no one knows your name :: Postacie :: Akta postaci-