Dzikie zaułki

IndeksFAQCalendarSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj


Share | 
 

 Dzikie zaułki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 3:19 pm

Między budynkami biedną najróżniejsze zaułki - od tych, których końce widzisz bezpośrednio i przechodzisz nimi ot tak na skróty, bez obaw, że ktoś Cię w nich kropnie, po te, które są tak wąskie i zawiłe, że tylko ludzkie szczury się przez nie przecisną. Wiele z nich to totalny labirynt i nie znając ich rozkładu, łatwo się zgubić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 3:57 pm

Szła powoli jednym z ciasnych zaułków. Chyba nigdy nie miała tak problematycznej ofiary, jak tej nocy. Nie dosyć, że gość znał sztuki walki i omal nie złamał jej nosa i paru żeber, to jeszcze w wyniku zaistniałej walki, machnęła się nożem po udzie. I proszę, wyszła z tego z siniakiem pod cyckami wielkości talerza, raną ciętą na udzie i jeszcze paroma siniakami tu i ówdzie. Na szczęście ten sukinsyn wygląda gorzej. A raczej wyglądał. Zaraz po wyjściu napisała sms do tych całych służb sprzątających z Machines. Zajmą się wszelakimi śladami (Eve nigdy takowych nie zostawia, ale tym razem pewno będzie inaczej), no i samymi zwłokami. Już powinni być " w pracy". Pewno trochę jej się oberwie za zostawienie własnej krwi na miejscu zbrodni, no ale... Swoje zrobiła, a taki wypadek zdarzył jej się jak na razie po raz pierwszy w życiu.
Westchnęła i oparła się ramieniem o ścianę. Ostatnio nie ma już na nic sił. Isaac zawsze dodawał jej otuchy, jak coś jej nie wychodziło tak, jak trzeba, albo poprawiał i pomagał. Od czasu kiedy zniknął, czuła się zupełnie jak dawniej - zagubione, samotne dziecko, szukające... czego? Chyba czegokolwiek w życiu. Siebie. Bliskich. Przygryzła dość mocno dolną wargę i ruszyła ponownie przed siebie. Jeszcze tylko kilka przecznic i będzie w domu. Mogła motocyklem do tego szmaciarza podjechać, z powrotem miałaby jak z górki. Ale nie, wolała nie robić hałasu, żeby tylko sąsiedzi niczego nie widzieli, ani nie słyszeli. Tak jest bezpieczniej. Nauki Isaaca nie poszły w las.
Wyszła z wąskiego zaułka prosto na ten jeden z większych, gdzie swobodnie zmieściłyby się dwa samochody stojące obok siebie. Jeszcze by był luz, żeby przejść między nimi. Spojrzała w prawo i lewo. Po obu stronach na końcach znajdowały się ulice. Którędy iść? Chyba w lewo będzie szybciej, ale z drugiej strony na prawo jest mniej budynków mieszkalnych. Nie może sobie pozwolić na to, że ktoś by ją zobaczył w takim stanie. Skierowała się więc ku dłuższej drodze, ale nim wyszła z zaułka przystanęła i sprawdziła swoje udo. Rana nie była głęboka, ale za to długa i dalej sączyła się z niej krew. Zaklęła pod nosem i rozejrzała się za czymś, czym mogłaby owinąć sobie nogę, żeby nieco złagodzić krwawienie. Niestety, tak się składa, że apteczki ze sobą nie nosi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BURMISTRZ BERKLEY
BURMISTRZ BERKLEY
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 4:30 pm

Pani Burmistrz zakończyła samotny posiłek w jednej z restauracji i teraz jedną z wolniejszych dróg wracała do siebie. Nie lubiła korków, więc często wybierała sprytne skróty. Srebrny Jaguar jechał w miarę wolnym, jak na swoje możliwości, tempem. Sirius wiedziała, że w tych okolicach ludzie często nie patrzyli, czy wychodzą na ulicę na przejściu, czy też nie. Jechała więc w miarę ostrożnie. Samochód jak zawsze przykuwał uwagę, w końcu nie była to byle Mazda, czy jakaś tam Toyota, tylko cholerny Jaguar panny Lynch. Większość mieszkańców wiedziała, kto się nim woził. Kobieta zatrzymała na czerwonym świetle i spojrzała w lusterko boczne. Jej brwi wystrzeliły w górę. Dostrzegła bowiem pokrwawioną postać, ledwo dającą radę iść. Zerknęła we wsteczne i dała bieg do tyłu. Zjechała na bok. Nieważne kto to był, wyglądał fatalnie. A gdy tylko zatrzymała się i wrzuciła awaryjne, dostrzegła czerwoną grzywę i rozpoznała w osobie dziewczynę, która raz na jakiś czas robiła dla niej zdjęcia. To ją jeszcze bardziej wstrząsnęło. Wysiadła. Jej elegancki strój przykrywał długi czarny płaszcz, całkiem rozpięty. Blondynka marszczyła brwi w zaniepokojonym wyrazie twarzy
- Panna Fox?! Co się stało? Wszystko w porządku?
Zatrzymała się całkiem blisko zakrętu, przy którym stała Evelyn, tak więc wystarczyło kilka kroków i już stała przy niej. Buty na obcasie sprawiały, że dość mocno przewyższała ją wzrostem. Sirius rozejrzała się szybko, jakby szukała winowajcy stanu kobiety.
- Powinna się pani znaleźć w szpitalu. Nie może pani w takim stanie chodzić po ulicy. Proszę.
Wyciągnęła do niej rękę, by kobieta się jej chwyciła. Nie wyglądała na pijaną, czy naćpaną. Pani Burmistrz uznała więc, że ją napadnięto. Bo co innego mogło się zdarzyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 5:28 pm

Mogłaby się spodziewać króliczka wielkanocnego na haju z wielkim dildo w kształcie marchewki. Ale nigdy, przenigdy by nie pomyślała, że los może ją bardziej nie lubić i sprawić, że ulicą przejechała droga pani Burmistrz. Tym bardziej, że tak chyba spostrzegła rudą, bo się cofnęła i zaparkowała nieopodal. Eve zaczęła kląć w myślach i błagać wszelakich bogów, żeby Sirius jej nie widziała. Tak, dajcie jej niewidzialność! Albo sprawcie, że się zatrzymała, bo zobaczyła bezdomnego kotka dwa metry dalej, tak. COKOLWIEK. Burmistrz była ostatnią osobą, która powinna widzieć Evcię w takim stanie. Za jakie grzechy? Za te wszystkie zabójstwa? No dobra, to byłby powód. I to dość dobry. Śmiem nawet twierdzić, że idealny. Bo w końcu mogła wpaść. Z własnej głupoty. Albo... Nie. Czyżby ktoś ostrzegł jej ofiarę? W końcu zawsze udaje jej się zaatakować kogoś i zabić, ku nieświadomości zabijanego. Tym razem miała dziwne wrażenie, jakby ten człowiek wiedział i czekał na nią. Jeśli tak właśnie było... To kto za tym stał?
Na razie nie czas na takie myśli. Był inny problem, poważniejszy, a może i nie. Bo już chwilę później usłyszała głos pani Burmistrz. Szlag by to.
- N-nie, w porządku - odparła, starając się brzmieć, jakby nie cisnęło jej na klatę. Wyszło nieco piskliwie i jękliwie. Cholerny suczysyn miał mocną pięść, zapła... W sumie to zapłacił. Ale wracając - może dobrym pomysłem byłoby grać niewinne, napadnięte dziewczę? Idealnie. Noże ma pochowane, to się nie kapnie. Ale szpital... Zdecydowanie odpada. Otworzyła już usta, żeby coś o tym szpitalu wspomnieć, ale nic nie powiedziała przez krótką chwilę, jedynie wsparła się na ramieniu Sirius.
- Nie, do szpitala nie trzeba, sama to sobie opatrzę, pani Burmistrz - mruknęła, próbując posłać kobiecie jakiś tam życzliwy uśmiech. Wyszło... Całkiem nieźle.
To nie tak, że była w jakimś tanie przez rany fizyczne. Bardziej wpłynął na to szok. Próg bólu miała dosyć wysoki, rany nie były aż tak poważne, choć trzeba przyznać, że siniak na klatce piersiowej jednak trochę uwierał. Wątpiła, żeby to było złamane żebro. Do szpitala jechać może, ale na pewno nie teraz - wpierw musi zmyć z siebie nie tylko własną krew, ale także tę cudzą. Bowiem ta winna się znajdować jedynie na nodze rudej, a tymczasem czerwone plamy widniały także na jej ciemnej bluzie gdzieniegdzie i tuż pod szyją tak, że nawet na skórze ją miała. No i trochę na dłoniach, ale te zdążyła już wytrzeć w drodze o swoje spodnie. Miała tylko nadzieję, że pani Burmistrz nie zacznie niczego podejrzewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BURMISTRZ BERKLEY
BURMISTRZ BERKLEY
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 5:42 pm

Sirius uważnie przyglądała się dziewczynie. W pierwszym momencie odniosła wrażenie, z jej postawy i miny, że najchętniej nikogo by nie spotykała. To dziwne, bowiem napadnięte osoby zwykle właśnie pragną znaleźć kogoś, kto im jakoś pomoże. Blondynka jednak odsunęła to na dalszy plan, bowiem rozpoczęła rozmowę z czerwonowłosą. Kiedy ta odparła, że jest 'w porządku', pani Burmistrz zmarszczyła brwi i znów przebiegła po niej wzrokiem. Była, na Boga, cała we krwi, na pewno nie było w porządku
- Dziewczyno, musisz być w niemałym szoku. Spokojnie. Albo dasz się zabrać do szpitala, albo zadzwonię po karetkę i oni cię zabiorą. Naprawdę jest ci potrzebna profesjonalna pomoc medyczna. Nie umniejszam twym umiejętnością, ale taka ilość krwi, potrzebuje natychmiastowego działania.
Podprowadziła ją kawałek do swojego samochodu i zatrzymała się, wsuwając rękę do kieszeni płaszcza i wyciągając telefon
- To jak będzie?
Zapytała z lekkim naciskiem. Uznała, że Eve doznała szoku, a na takie osoby trzeba było wpłynąć konkretami. Obserwowała jej reakcje i czekała. Nie dawała jej oczywiście wiele czasu na podjęcie decyzji. Uznała bowiem, po tych wszystkich śladach krwi, że dziewczyna musi być zacięta w paru miejscach i że należy działać. Poprawny obywatel numer jeden...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 7:28 pm

Dostała pustkowicy we łbie. I co ma teraz zrobić? W szoku to ona jest, ale z zupełnie innego powodu, niż pani Burmistrz myśli. Nie na co dzień Twoja ofiara chce Cię zajebać gołą pięścią. Ba, szczęść bogom, to były tylko gołe pięści, a nie jebany rewolwer. Bo by tu już pewno nie stała, tylko gniła w szafie tego zapaćkanego śmierdziela. Kto do cholery go ostrzegł... Przygotował się do walki, nawet go dźgnąć w brzuch nie mogła! Mięśnie ze stali... A Isaac zawsze jej powtarzał, żeby wykonywała trochę siłowych ćwiczeń, żeby jakiekolwiek mięśnie u siebie wyhodować z niczego, ale ona jak zawsze nie i nie. Dupa wołowa z niej i tyle. Gdyby była nieco silniejsza, nie byłoby dzisiejszego problemu, bo z łatwością dałaby temu osiłkowi radę. Nie musiałaby się teraz męczyć z panią Burmistrz. Nie, serio trzeba wymyślić coś błyskotliwego.
- Nie, to nie do końca moja krew... Broniłam się, no i... - burczała pod nosem jak ten jej jaguar, potulnie kłapiąc niczym kaczka za kobietą - Mam tylko małą ranę na udzie, nic mi nie będzie, serio - dalej przekonywała.
Jak trafi do szpitala, to dupa blada, będzie po niej. Od razu stwierdzą, że to nie jej krew, a nawet jak im zaśpiewa, że została napadnięta, to wezwą policję. Choć wróć, nie mogą tego zrobić, jeśli ofiara sama tego nie zgłosi, nie? Albo mogą... Argh, czemu nie studiowała prawa?
- Wystarczy tylko, że się do domu dostanę, zmyję to z siebie i mogę iść robić zdjęcia skacząc ze spadochronem nad kanionem, cholera wie co jeszcze i gdzie - oznajmiła z błyskiem w oku. Kobiety... Widać obie się uparły przy swoim. A Eve się tu tylko cicho modliła, żeby tamta ustąpiła i dalej nie wierciła tego tematu. Co to się tam robiło z niewygodnymi świadkami? Zabijało, tak. No ale przecie nie może kropnąć najbardziej znanej osoby w mieście, do bladego chuja. Poza tym... Nie chce. Szkoda by było, bo i pani Burmistrz jest niczego sobie. Wcale nie cyknęła sobie parę fotek jej tyłka podczas jakiejś uroczystości ostatnio, wcale. Ręka jej się tylko wymsknęła. Ale o czym my tu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BURMISTRZ BERKLEY
BURMISTRZ BERKLEY
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 7:51 pm

Sirius wysłuchała słów dziewczyny i zamarła na moment, dochodząc do głęboko zawartego w nich sensu. Chwileczkę. Tylko rana na udzie? Tam przesunęło się jej spojrzenie i faktycznie, materiał ubrania dziewczyny był nadszarpnięty. Czyli ta cała pozostała krew nie należała do niej, tylko do atakującego. Błękitne oczy pani Burmistrz rozszerzyły się na krótką chwilę, po czym spojrzała w stronę, skąd dziewczyna najpewniej przyszła
- Ta krew jest napastnika? Uciekł? Gdzie to się odbyło. Jeśli jest tak ranny, wezwiemy policję. Panno Fox, nie można sobie dać teraz spokoju, ktoś panią zaatakował i powinien ponieść konsekwencje, a jeśli nie zadziałamy dość szybko, a on zgłosi się jako pierwszy, to pani będzie miała nieprzyjemności, a nie on. Jeśli nie jest to aż tak poważna rana, proszę mi wskazać miejsce zdarzenia, zawiadomię kogo trzeba i znajdziemy sprawcę.
Sirius już wybijała coś na telefonie i znów oceniała wygląd dziewczyny przy swym boku. Po chwili zdjęła płaszcz z ramion i zarzuciła go na grzbiet Eve. Osoby w szoku były podatne na przechłodzenia z powodu skoków adrenaliny, a ona miała jeszcze marynarkę od garnituru.
- To daleko stąd? Dojdzie pani na pieszo, czy lepiej pojechać samochodem?
Rzeczowa panna Lynch, nie miała bladego pojęcia, jakich problemów robi tej dziewczynie i sobie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 8:59 pm

Już myślała, że nieco uspokoiła panią Burmistrz i że będzie mieć teraz spokój, ale nie! Oczywiście, kurde, że nie! Kobieta musiała mieć zbyt dobre serce. Właśnie! Gdyby była wredną jędzą, życie stałoby się prostsze. Z drugiej zaś strony... W sumie do tej pory nikt nie przejmował się losem Eve. Prócz Isaaca nie było nikogo więcej, kto choćby spojrzał troskliwie na te rudą dziewczynę. To nieco poruszało biedne, samotne serduszko Eve, ale też cholernie bolało. Była świadoma tego, że to chwilowe i przy kolejnym spotkaniu zapewne znowu utrzymają dystans. Ruda utrzyma. Teraz... Szlag by to, czemu zawsze ona? Nawet członkowie Machines dziwnie na nią patrzą. Jakby jej obecność w pewnym stopniu ich uwierała. A ona przecież pracuje dla nich jak oddany pies dla swego pana. Tylko to potrafi, tylko tego jej nauczono. Wykonywać zlecenia, nie zadawać zbyt wiele pytań i zawsze być ostrożną. Ale zniknięcie Isaaca przybiło ją i stała się najzwyczajniej w świecie małą, zagubioną dziewczynką. Dzieckiem, które trzeba prowadzić za rączkę. Aż miała ochotę płakać i w sumie to robiła, kiedy była sama oczywiście.
- Tak, kawałek stąd. Ale szybko uciekł, a ja nawet nie przyjrzałam się, jak wyglądał - westchnęła ciężko. Ta rozmowa zaczynała ją męczyć i to psychicznie. Mentalnie dalej była dzieckiem, co w wielu sytuacjach było widać gołym okiem.
- Sam się nie zgłosi, jestem tego pewna - odpowiedziała po krótkiej chwili namysłu. Nie, na pewno tego nie zrobi. Bo jest martwy. I nie istnieje. Zaraz drgnęła lekko, czując jak coś jej na ramionach ląduje. Zamrugała szybko powiekami, patrząc na panią Burmistrz jak sierota z trzeciego świata. Obdarzyła ją wdzięcznym uśmiechem, o dziwo wyglądającym dosyć szczerze. W końcu czemu ma nie wykorzystać tego, że ktoś się tak o nią martwi? To lepsze, niż płacz i kulenie się bezsilnie w kącie, czekając na mistrza, który może być już nawet martwy. Jednak przez to czuła się też żałośnie...
Po jej pytaniu chwilę milczała. Zastanawiała się, czy swoją kolekcję noży schowała, ot co. Stwierdziwszy, że to zrobiła, kiwnęła lekko głową. Ale że to nie była zbyt jasna odpowiedź, to pozwoliła sobie spojrzeć biednie na Sirius.
- Kilka przecznic. Mogłaby mnie pani podrzucić? - zapytała cicho. Miała szansę samej się przejść do domu, ale z niej zrezygnowała i zaryzykowała. Po co? Sama nie wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
BURMISTRZ BERKLEY
BURMISTRZ BERKLEY
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Sob Paź 03, 2015 11:53 pm

Sirius nie była zachwycona z przebiegu tej sprawy. Dziewczyna wyraźnie nie chciała szukać winnego. To jej się nie podobało. W głównej mierze dlatego, że ten ktoś mógł następnym razem zaatakować innego mieszkańca, takiego, który sam się nie obroni. Z drugiej strony, jeśli ten napastnik zgłosi się z ranami na pogotowie, wezwana zostanie policja, do ran postrzałowych i ciętych zawsze poinformowany zostaje komisariat, tak więc wcześniej, czy później pani Burmistrz będzie miała wgląd w tę sprawę. Póki co była tu i teraz, a nie gdzieś tam w przyszłości. Miała przed sobą wyraźnie zmęczoną i chcącą się sobą zająć istotkę. Skoro uparcie nie chciała jechać do szpitala, panna Lynch nie miała prawa zabierać ją tam wbrew jej woli. Pozostało tylko dopilnować by bezpiecznie znalazła się w jakimś spokojnym miejscu. Trochę ją zaskoczyło to, jakim wzrokiem obdarowała ją Eve, w momencie kiedy założyła jej płaszcz na ramiona, przede wszystkim dlatego, że nie zrozumiała podstawy tej emocji. Przez chwilę przypominała jej smutnego szczeniaka w pudełku, któremu ktoś dał jedzenie a potem miał zabrać do domu. Szybko jednak wypadło jej to porównanie z głowy. Westchnęła i znów się rozejrzała
- Skoro tak pani mówi, dobrze. Sprawa może poczekać, jednak najrozsądniej byłoby jednak zgłosić to policji. Wcześniej, czy później. Chociażby z uwagi na inne możliwe ofiary tego agresora. Pani się udało, ale następna osoba może nie mieć już tyle szczęścia, prawda?
Sirius zerknęła na godzinę na swym telefonie, po czym wsunęła go do kieszeni marynarki. Gdy czerwonowłosa zapytała o podwózkę do domu, Sirius uznała, że to dobra myśl. W sumie będzie mogła rzucić okiem, czy kobieta będzie w stanie zadbać o ranę
- Podwiozę panią, panno Fox. Jeśli jednak rana okaże się poważniejsza, niż zwykłe głębsze zadraśnięcie, będę nalegać, aby zgłosiła się pani z tym do szpitala. Proszę...
Podprowadziła ją do drzwi pasażera i otworzyła je przed nią. Zabrała swoją torebkę i teczkę i położyła na tylne siedzenie. Pomogła jej wsiąść i zamknęła za nią drzwi, po czym udała się na miejsce kierowcy. Wyłączyła awaryjne i włączyła mruczący silnik na normalne obroty. Elegancki samochód, nie ma co.
- Prowadź.
Zerknęła na nią i uśmiechnęła się lekko. Nie była tak oficjalna jak na zewnątrz. Tak, jakby siedzenie w samochodzie sprawiło, że była nieco bardziej 'przystępna'...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
ZAMACHOWIEC
ZAMACHOWIEC
avatar


PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   Nie Paź 04, 2015 1:21 pm

Tak, tak, zgłosi to, oczywiście. Przecież nie pozwoli, żeby ten dzikus pałętał się po mieście i krzywdził inne niewinne istotki. Kij, że jest wyimaginowany, nie takie dziwactwa ludzie na policji zgłaszają! Więc jedno szurnięte wezwanie w tą czy we w tę różnicy im nie zrobi.
- Tak, pani Burmistrz. Ale osobiście myślę, że chyba dostał wystarczającą karę - odparła i mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. Gdyby rzeczywiście ktoś ją napadł, musiałby mieć niezłą werwę. Inaczej zostałby pochlastany jak mięso na uboju. A co do tego porównania ze szczeniakiem, to po prostu pasowało idealnie... Bez kogoś takiego nie mogła się obejść, no. Sama nawet nie była świadoma tego, że niedługo będzie bardzo takiej osoby potrzebować, oj tak.
- Dobrze - mruknęła jedynie, nie chcąc już dalej, że tak powiedzmy, walczyć. Grzecznie dała się podprowadzić do samochodu, do którego zaraz wsiadła. Aż odetchnęła z ulgą. Nie wiedziała, że siedzenie w takim aucie może być tak odprężające. A może to po prostu ze zmęczenia? Jej tyłek znalazł się w niebie. Podczas tej krótkiej chwili, kiedy była sama w samochodzie, rozejrzała się szybko. Nic podejrzanego. Pochyliła się czym prędzej, odpięła pasek z pochwą na nóż na łydce i schowała go do kieszeni. Chwała stwórcom tychże spodni za głębokie kieszenie. To samo uczyniła z nożem, który miała przy pasku. Motylkowy już był w kieszeni, więc się o niego nie martwiła. Problem tylko w tym, czy zdążyła wytrzeć ten używany. Po ciemku nie potrafiła tego wcześniej stwierdzić. No trudno. Sirius wsiadła do samochodu. Niewinne spojrzenie w jej stronę. Czuła się źle, że ją oszukuje, ale przecież nie może powiedzieć, że została ranna podczas mordowania swojej ofiary. Z miejsca wylądowałaby na komisariacie. Westchnęła w duchu. Nikomu nie może powiedzieć, co robi.
Kiwnęła głową i jak tylko samochód z wolna ruszył, poprowadziła Sirius w stronę swojego mieszkania.
[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dzikie zaułki   

Powrót do góry Go down
 
Dzikie zaułki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zaułek
» dzikie rosliny jadalne Polski-pełen tekst
» Ciemny zaułek obok sklepu.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
When no one knows your name :: Berkley :: Centrum miasta-