Marcus Hawkins.

IndeksFAQCalendarSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj


Share | 
 

 Marcus Hawkins.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
PARZYSTOKOPYTNY
PARZYSTOKOPYTNY
avatar


PisanieTemat: Marcus Hawkins.   Pią Paź 02, 2015 9:06 pm



Imię & nazwisko:
Marcus Hawkins.
Data urodzenia & wiek:
12 grudnia. 33 lata.
Orientacja seksualna:
Biseksualny.
Zawód:
Były policjant. Obecnie pracuje w tartaku.
Grupa & Ranga
Cywile & Mieszkańcy.


Stosunki rodzinne:
x Amelia Hawkins - Matka. Nie żyje. Była to kobieta bardzo nadopiekuńcza i kochająca swoje dzieci. Rozpieszczała i troszczyła się o swoich synów, najlepiej jak potrafiła.
x Thomas Hawkins - Ojciec. Nie żyje. Był to mężczyzna o surowym usposobieniu i twardej ręce. Czasem zdarzało mu się przylać synom, jednak nigdy nie zahaczało to o jakąkolwiek przemoc.
x Anthony Hawkins - Starszy brat. Żyje. Dawniej pracowali w jednym wydziale, jednak po aresztowaniu Marcusa ich kontakty znaczniej się ochłodziły. Obecnie spotykają się sporadycznie. Nie żyją w najlepszych relacjach.



Najlepiej jego wygląd opisze słowo: Zniszczony. Gdyż, tamtego człowieka, którym był, dawno nie ma. Marcus niegdyś był dobrze zbudowanym, postawnym mężczyzną, któremu z oczu tryskała radość oraz nutka pobłażliwości. Zawsze schludnie ubrany i krótko, ale elegancko, obstrzyżony był obiektem zazdrości swoich kolegów w wydziale. Kobiety podkochiwały się w nim potajemnie. Wzbudzał w nich instynkt małżeński. Teraz, niewiele zostało z tego człowieka.
Pozostał cień, marna podróbka dawnego Marcusa, który mógł mieć wszystko. Dawne drzwi zamknęły mu się przed nosem kiedy stoczył się i przyjął pierwszą dawkę heroiny. Wszystko stało się inne, on stał się inny. Z każdym dniem, tygodniem, miesiącem staczał się. Zmierzał ku autodestrukcji, której nie dało się nie zauważyć gołym okiem. Przestał wzbudzać pożądanie, które szybko wyparła ciekawość tą nagłą zmianą. W przeciągu niecałego miesiąca od pierwszego zastrzyku, stracił ponad sześć kilo. Stał się bledszy, smuklejszy i bardziej nieobecny. Na pierwszy plan zaczęły się rzucać w oczy sińce pod ciemnymi jak węgiel oczami, które za każdym razem patrzyły na świat bardziej ospale, apatycznie. Zaniedbał się, a ubrania które dawniej nosił przestały na niego pasować. Jednak on, nie przejmował się tym. Wygląd, przestał się dla niego liczyć. Chodzący trup. Trup ze wzrostem metr osiemdziesiąt siedem, a  o wadze siedemdziesiąt parę kilo. Wiecznie poczochrane, czarne włosy straciły swój naturalny blask, a na jasnej skórze poza pieprzykami, pojawiły się niewielkie strupki po nakłuciach. Nie było miejsca na jego ciele, które nie przechrzciłby nową igłą. Nie pisano mu świetlanej przyszłości, a tym bardziej dożycia później starości. Na komisariacie w końcu zaczęli się zakładać, że pożyje jeszcze rok, góra dwa – w końcu wszyscy wiedzieli jak działa heroina. Ale on, o dziwo miał dużą tolerancję na narkotyk. Nie bardzo potrafił wytłumaczyć to zjawisko, ale poziom jego uzależnienia był na tyle znośny, że nie zachowywał się jak podrzędny, żałosny ćpun. W uzależnieniu trwał trzy lat. Trzy długie lata, z których dwa odsiedział w więzieniu. Tam jeszcze bardziej zmizerniał i upadł, mimo to udało mu się uratować tą samą pewność siebie w oczach oraz rozbawienie. Po wyjściu wziął się nieco za siebie, zrywając z narkotykami. Zaczął o siebie dbać. Nawet kilkakrotnie wybrał się na siłownie chcąc przywrócić sobie, dawny zarys mięśni. Zdrowe jedzenie na nowo zagościło w jego menu, a wszelkie chemiczne zapychacze odrzucił całkowicie.
Mimo chęci zmian, co dnia walczy z głodem narkotykowym i co dnia spogląda w lustro na zepsutego człowieka. Nie poznaje samego siebie, często z lękiem spogląda na zapadnięte kości policzkowe i tą trupią cerę oraz na pamiątkowy tatuaż pod lewym okiem, który miał na celu zakrycie blizny, którą dorobił się w więzieniu.



Panie naczelniku, nich pan opowie coś o Marcusie Hawkinsie, jakby pan go opisał?
No cóż, Marcus odkąd do nas trafił nie przysparzał praktycznie żadnych problemów. Wolał trzymać się z boku, to raczej taki typ obserwatora. A wszystko to przez te jego oczy.
Oczy? Co z jego oczami?
No wie pan, te jego oczy potrafią przejrzeć pana na wylot. Jakby pana znał od bardzo dawna. Pochłaniają pana, targają w głąb ciemności. Do jego świata.
Uważa pan, że Marcus Hawkins jest złym człowiekiem?
Tego nie powiedziałem. Chociaż powinno się zakładać, że wszyscy tutaj trafiający są zepsuci. On także jest zepsuty, ale w inny sposób. Przez nałóg. Nie uważam go za złego faceta, w końcu kiedyś był gliniarzem, a to do czegoś zobowiązuje. Ale pomimo tego również się stoczył. Oczywiście, nie mówię, że to jakiś pieprzony święty, bo to, to nie. Potrafił zaleźć za skórę, ale nie był jednym z tych zwyrodnialców, którzy pragną poderżnąć Ci gardło kiedy śpisz.
Miał tutaj jakieś wysoki?
A kto ich tu nie miał. Oczywiście. Tak, jak mówiłem nie był święty. Czasem miałem wrażenie, że za tą maską obojętności i spokoju skrywa się całkiem inne oblicze. Parę miesięcy po trafieniu do nas, wdał się w bójkę z jednym z więźniów. Nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Dito to największy facet w więzieniu, który trzyma ich wszystkich za mordy. Nie wiem o co poszło, bo żaden nie chciał niczego zdradzić, jednak Dito najwyraźniej się go wystraszył.
Marcus powalił Ditimirija Vito? Naprawdę? Przecież ten facet ma ponad dwa metry wzrostu i masę ciała powyżej stówy.
No właśnie. Marcus wydawał się być chudym truchłem, które ledwo trzymało się na nogach. Wszyscy tutaj sądzili, że narkotyki tak go zniszczyły, że połamałby się, gdyby tylko mocniej zawiało. A tu proszę. Taka niespodzianka. Ten facet potrafił zaskoczyć.
Odwiedzał go tutaj ktoś?
Na samym początku przychodził tu jakiś facet. Podobno jego brat. Odwiedzał go przez pierwszy tydzień sprawdzając jak się trzyma, jednak potem już przestał zaglądać. Parę razy również próbował wejść na widzenie jakiś policjant, podobno kolega z wydziału, ale Marcus nie chciał go widzieć. Ale nie wiem dlaczego.
Czyli, tak naprawdę od początku pobytu tutaj był sam, tak?
Tak. Przez cały pobyt w więzieniu z nikim się nie zakumplował. Wydawało mi się nawet, że czuje odrazę do tego miejsca, a tym bardziej do siebie.
Czego się dziwić, kiedyś sam pakował tych ludzi za kratki.
Może faktycznie. Oczywiście, czasem z paroma więźniami zamienił parę słów, ale zazwyczaj czytał książki i w nosie miał to, co się działo wokół niego. Widać, że facet naprawdę żałował pobytu tutaj.
A jaki był dla klawiszy?
Powiem panu tak: Wszyscy tutaj wiedzieli, że Marcus był policjantem. Nie sprawiał nam nigdy problemów, no może czasem, rzucał jakimiś kąśliwymi uwagami, no ale, miał trochę więcej luzu niż pozostali.
Otworzył się wtedy trochę bardziej?
Nie. Do samego końca był jak z żelaza. Zero pokazywania jakichkolwiek emocji, wzruszeń i sympatii. Zawsze uprzejmy, ale w ten szorstki sposób. Wie pan, taki zdystansowany, można nawet powiedzieć, że w niektórych momentach obojętny. Przez prawie pół roku tkwił, jak to powiedzieć... w apatii. Więc inne przejawy jego osobowości budziły zdziwienie.
Słyszałem o jego nałogu, jak tutaj sobie z nim radził? Bo, podobno
pracując jeszcze w policji bywał agresywny.

Owszem, zdarzały mu się gorsze dni, w których wył niczym kojot na pustyni i gryzł nawet rękę, która go karmiła. Jeden raz miał wyskok, że prawie uderzył klawisza, jednak w ostatnim momencie opanował się. Od tamtego momentu, kazał się zamykać w celi. Najlepiej, aby nikt nie zbliżał się wówczas do niego.
Czyli sam sobie robił odwyk?
Początkowo tak. Sądziłem, że to dzięki jego silnej woli, chęci przetrwania. Ale nieraz, sam na własne oczy widziałem go parę dni później na niezłym haju. Nie mam zielonego pojęcia, skąd brał narkotyki.
Upadł na dno. Kompletnie odcinając się od wszystkich osób, które chciały mu pomóc.
Najwidoczniej miał powody.
Dawniej, Marcus, miał niesamowitą aurę, którą przyciągał ludzi do  siebie. A teraz stara się wyzbyć tego kim był.
Sądzę, że ludzie nadal mu ufają. Więźniowie, z którymi nieraz rozmawiał często wracali i rozmawiali z nim nawet, jak on starał się ignorować ich obecność. Wydaje mi się, że Marcus musi sobie dać sam szansę. Nie może ciągle obarczać się za wszystko winą, bo wyrzuty sumienia w końcu go całkowicie zniszczą.


Fobie:
x Boi się znowu wrócić do więzienia. Ten okres w jego życiu jest jak czarna dziura, o której pragnąłby najszybciej zapomnieć. Oczywiście doskonale wie, że powrót tam zależy wyłącznie od niego.
x Nienawidzi latać samolotami. Jak można ufać tak potężnym, latającym machinom? Nigdy.
Uzależnienia:
x Były heroinista. Jego największą słabością są narkotyki. Obecnie zerwał z nałogiem, lecz każdego dnia głód daje się we znaki. Nie ma pojęcia, ile wytrzyma w abstynencji.


Słabe strony:
x Magnes na kłopoty. Nawet jak nie chce to niebezpieczeństwo, przywiera do niego niczym łata.
x Relacje z nim często kończą się kłopotami dla osób trzecich.
x Kompletnie „nie ogarnia” gotowania. Nie wie co, jak, z czym. To magia.
Mocne strony:
x Dobra intuicja. Zawsze kierował się intuicją, która najczęściej mu dobrze podpowiadała. Taki szósty zmysł, jak u kobiety.
x Przez klika lat trenował mieszane style walki. Zanim się stoczył, był naprawdę świetnym sportowcem. 
x Poza angielskim, zna również język niemiecki. Na poziomie komunikatywnym.



Zainteresowania:
x  Jako dzieciak uwielbiał dinozaury, fascynacja ogromnymi bestiami nadal w nim pozostała. W niewielkich kartonach upchanych w kącie pokoju, znajduje się kilka drewnianych modeli dinozaurów, które zrobił.
x Interesuje się snycerstwem. Lubi dłubać w drewnie, a praca w tartaku umożliwia mu nieraz podebrania kilku dobrych kawałków drewna.
x Uwielbia czytać. Czyta przeróżne książki. Na jego półce stoi rządek kryminałów, naukowych czy sci-fi.
Dodatkowe:
x Kiedyś pracował w wydziale zabójstw. Był jednym z najlepszych śledczych w mieście.
x Po wyjściu z więzienia przestał ćpać. Walczy nadal z pokusą wrócenia do nałogu.
x Pomaga przy niektórych śledztwach. Starzy znajomi proszą go o pomoc. W końcu był najlepszy.
x Posiada bardzo wysokie IQ. A dokładnie mówiąc 145.
x Nikomu nie powiedział za co poszedł siedzieć.
x Jako były policjant potrafi posługiwać się bronią palną i całkiem nieźle strzelać.
x Po wyjściu z więzienia przez rok mieszkał w schronisku.
x Uczęszcza na terapię grupową dla byłych narkomanów. To dzięki grupie znalazł zapuszczone, ale własne mieszkanie.
x Uwielbia landrynki o smaku limonki.
x Zasypia dopiero około godziny pierwszej w nocy.
x Posiada jeszcze parę długów, które zaciągnął kiedy był jeszcze uzależniony.
x Nadal uwielbia wypady w plener.
x Dawniej miał dwóch przyjaciół: Andrew'a i Rakshę. Jeden zginął, a  z drugim nie utrzymuje kontaktu. Czemu? Ze wstydu.
x Miał ukochany motor, który zastawiał od razu kiedy skończyły mu się pieniądze na narkotyki. 
x Swoją „przygodę” z narkotykami rozpoczął podczas rozpracowywania gangu.
x W więzieniu dorobił się blizny w kształcie łuku kiedy został napadnięty przez współwięźniów, którzy dowiedzieli się, że był policjantem. Dotkliwie go pobili w efekcie czego została mu blizna. Po wyjściu, zatuszował ją – robiąc z niej tatuaż


Statystyki:
• Celowanie – 5
• Siła - 5
• Kondycja – 4
• Inteligencja – 10
• Wytrzymałość - 4
• Zręczność - 6
• Walka wręcz – 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Marcus Hawkins.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
When no one knows your name :: Postacie :: Akta postaci-