Joe Baker.

IndeksFAQCalendarSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj


Share | 
 

 Joe Baker.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
REDAKTOR NACZELNY
REDAKTOR NACZELNY
avatar


PisanieTemat: Joe Baker.   Czw Paź 01, 2015 4:53 pm



















JOE BAKER
37 / 11.06.1978 / DZIENNIKARZE / REDAKTOR NACZELNY

The needles' breaking your skin.

Bycie dziennikarzem w takiej okolicy nie jest łatwe i trzeba udowodnić, że poza silnym duchem, trzeba też mieć mocne pośladki. Dawniej pan Baker nie przejmował się czymś takim, jak ćwiczenia czy nabieranie masy. Oczywiście tak było tylko do czasu, bo potem wiele rzeczy się zmieniło i jedynie kupa mięśni zaczęła dawać mu poczucie bezpieczeństwa podczas poszukiwań „tematu miesiąca”. Na pierwszy rzut oka nie jest więc to mężczyzna, któremu byle dresik z podwórka chciałby dokopać. Nie wygląda też na kogoś, komu można powiedzieć „nie” i odejść ze stoickim spokojem.
Kiedy był jeszcze dzieckiem, śmiano się z niego w szkole, bo wyższe od niego były praktycznie wszystkie dziewczęta. Bardzo długo pozostawał kurduplem klasowym, co dosyć mocno go frustrowało. Zwłaszcza, że wszyscy członkowie jego rodziny byli w miarę wysocy, jedynie matka była sporo od nich niższa. Na szczęście, pewnego lata bardzo urósł i obecnie mierzy sto dziewięćdziesiąt centymetrów, które sprawiają, że wraz z masą mięśniową waży prawie sto kilo.
Twarz ma dosyć surową, bardzo często pokrytą kilkudniowym zarostem. Nie jest pozbawiona skaz takich jak od jakiegoś czasu pojawiające się zmarszczki, czy drobne blizny będące pamiątkami po wielokrotnym wciskaniu nosa nie tam, gdzie potrzeba. Można powiedzieć, że kiedyś był typem intelektualisty, którego sobie każdy z nas potrafi wyobrazić, jednak obecnie daleko mu do tego stereotypu. Szeroki nos, często uniesione w ironicznym uśmiechu usta. A do tego para okularów z czarną oprawką, żeby lepiej wszystko widzieć. Zdecydowanie nie można nazwać go ideałem, jaki marzy się większości kobiet, jednak nie należy też do grona tych, którymi nie są one zainteresowane.
Widać po nim, że nie jest już młodzikiem. Prawie czterdzieści lat na karku robi swoje i zarówno broda, jak i dawniej czarne włosy zdobione są pasmami siwizny. Kiedyś ciemnoniebieskie oczy zbladły odrobinę i teraz przyjęły barwę brudnego błękitu, który w zależności od światła może zmieniać się w szarość. W pewnym momencie życia zrobił sobie tatuaż, za którym poszło kilka następnych.
Ubiera się raczej elegancko, niezmiennie praktycznie od czasów studenckich. Nie rozstaje się z koszulami wszelkiej maści, choć preferuje szczególnie te z długimi rękawami i bez zbędnych wzorków. Ewentualnie z takimi bardzo drobnymi, nie rzucającymi się w oczy. Choć prawdę mówiąc, ciężko znaleźć jakąś, która nie opinała by się na jego umięśnionej klatce piersiowej, postanowił z nich nie rezygnować. Do tego zakłada albo bardzo ciemne dżinsy albo (w zależności od okazji) spodnie z kantem. Często można zobaczyć go także w eleganckich kamizelkach czy marynarkach, a krawaty nie są mu obce. W pracy jest zawsze bardzo schludny i pachnący drogą wodą kolońską, choć często rozpina górne guziki koszuli i podwija jej rękawy, by czuć się swobodniej. W domu nosi się trochę mniej „sztywno”. Koszulę czasem zastępuje zwykły podkoszulek, a długie spodnie zamieniają się w krótkie spodenki. Często jednak zapomina o przebraniu się w ciuchy robocze i siedzi w tym, w czym był w pracy.


Because of you my mind is always racing.

Prawie czterdzieści lat życia potrafi ukształtować na różne sposoby. Człowiek zaczyna doceniać inne wartości, mieć zupełnie nowe cele i przede wszystkim – zaczyna dostrzegać świat takim, jakim on faktycznie jest. Wiek pozbawia nas złudzeń, pozwala nam dojrzeć na wszelakie sposoby. Jak to jednak było z Joe?
Nie ulega wątpliwości, że Baker jest osobnikiem bardzo trudnym i ciężkim. Ma za sobą całkiem spory bagaż doświadczeń, przez co jego reakcje potrafią być niekonwencjonalne i zdarza się, że wzbudzają bunt młodzików. Zacznijmy jednak od samego początku, na pierwszym miejscu stawiając pracę, gdyż to ona jest jego jedynym zajęciem. Poświęca się dziennikarstwu od lat, zawsze sumiennie wykonując zlecone mu zadania. Nie lubi fuszerki, wszystko musi być dopracowane do perfekcji. Z tego powodu bywa dosyć upierdliwym i zrzędzącym szefem. Jedną ręką potrafi przekreślić cały artykuł, jeżeli nie spodoba mu się jeden jego akapit. Zdarza się także, że warczy na swój zespół, popędzając pracujących w nich ludzi do szybszego działania. Ale dzięki temu wszystko wygląda tak, jak powinno, a „Lustro” wychodzi równo z terminem. Na ogół bywa spokojny, choć niewiele trzeba by doprowadzić do wybuchu złości, który kończy się najczęściej spektakularnym ochrzanem, słyszanym w pomieszczeniach kilka pięter niżej.
Karierę dziennikarską pomogła mu napędzić wrodzona ciekawość świata. Joe bywa bowiem wścibski, pakuje nos wszędzie tam, gdzie go nie chcą. Lubi zadawać pytania, bardzo często trudne, niewygodne i nie na miejscu. Nie raz oberwał za to torebką, otwartą dłonią czy pięścią od napakowanego szofera gwiazdeczki, którą napastował. Choć oczywiście, dla niego nie ma w tym nic złego. Taką ma pracę i przecież na tym ona polega! Na nieszczęście dla siebie, Joe lubi także ryzyko. Nie przejmuje się utratą przednich zębów, kolejnymi bliznami na twarzy czy pistoletem przy kroczu. Jeżeli czuje (a zmysł dziennikarski ma rozwinięty bardzo dobrze), że będzie z tego artykuł, wpakuje się tam bez namysłu. Bywa więc dosyć mocno nieprzewidywalny i irytujący. W rzeczywistości jednak nie wiadomo, czy jest to bardziej beztroska i głupota, czy po prostu brak jakichkolwiek zahamowań i proszenie się o śmierć.
Na szczęście dla niego, odkąd został redaktorem naczelnym ma dużo więcej pracy w biurze i nie często wychodzi poza jego obręby. Praca w terenie, jego największa miłość, odeszła więc na drugi plan z czego jest bardzo niezadowolony. Ma jednak swoje obowiązki, które traktuje całkowicie poważnie. Postawił sobie za punkt honoru, by „Lustro” było zawsze najbardziej rozchwytywanym pismem w całym mieście. I jak na razie – może być z siebie zadowolony.
To wszystko to tylko praca, jego stosunek do dziennikarstwa. Co jednak kryje się pod maską perfekcyjnego redaktora? Jakie wnętrze reprezentuje Joe Baker? Przede wszystkim – dosyć ponure. Nigdy nie bywał najprzyjemniejszym człowiekiem do rozmowy, jednak od czasu rozwodu jedynie zdziadział i stał się bardziej ironiczny. Marudzi na wszystko, dręczy go przewlekła depresja, choć rozstanie z żoną uznał jako pewnego rodzaju uwolnienie. Nie nadaje się do stałych związków, co jakiś czas znajdując sobie panienkę na kilka tygodni, by potem porzucić ją jak stado poprzedniczek. Nie ma ochoty na zabawę w „dom”, gdyż zdecydowanie się w tym nie sprawdził. Jest całkowicie samotny i choć nie przyzna się przed sobą, zawiedziony własnym życiem. Kariera dziennikarska jest tym, co mu zostało. Jedyną ostoją, jedynym sukcesem, jaki osiągnął.


The scar is sinking in.

Padało. Zabawne, że jedyne, co Joe pamiętał z tamtego dnia to deszcz spadający z nieba od samego rana. Powinien był wspominać wściekłą twarz żony, porozrzucane papiery czy walizkę wypełnioną jej rzeczami. On jednak w głowie miał tylko ten przeklęty deszcz, który obijał się o szyby okien w całym mieszkaniu. Jedyny dźwięk, jaki pozostał razem z nim, gdy Annabelle trzasnęła drzwiami po raz ostatni.
Redaktor naczelny oderwał się od swoich myśli, gdy usłyszał cichy, niepewny głos jednego z tekściarzy w jego gazecie. Podniósł wzrok na tę krótko ściętą, przestraszoną blondynkę i westchnął. Praca była jego jedyną namiętnością, jedynym, co mu zostało. Spojrzał na artykuł, który położono mu na biurku i zaczął czytać. Kiedy skończył odłożył kartkę na miejsce i przeszył pracownicę wzrokiem.
- Co to ma być? - Zapytał starając się zachować resztki spokoju. - Naprawdę sądzisz, że to się nadaje?! - Tym razem warknął dosyć głośno i pokręcił głową z niedowierzaniem. Kazał jej wyjść i napisać wszystko od nowa. „Lustro” musiało być perfekcyjne. Nie mógł pozwolić na to, by pojawiały się w nim beznadziejne teksty, a ten był po prostu kiepski. Udał, że wcale nie widzi łez w kącikach jej oczu i poczekał, aż wyszła.
Odwrócił się na krześle i spojrzał w okno, za którym padało i ponownie zatonął we własnych wspomnieniach. Jak to wszystko się zaczęło? Jak jego życie doprowadziło go do tego momentu? Był przecież całkiem radosnym dzieckiem, lubił się bawić. Miał wielu przyjaciół, z którymi psocił i denerwował nauczycieli. Dobrze dogadywał się także z rodzicami, nie widział w młodszym bracie rywala o względy innych. Wiódł najzwyklejsze, ale jednak szczęśliwe życie. Bez problemu dostał się na studia dziennikarskie, które stały się jego pasją.
Tak, to właśnie wtedy pokochał sztukę pisania i zdobywania informacji. Udzielał się w różnych klubach, pisywał do gazet. Wygrywał konkursy i piął się do przodu po szczeblach kariery. Wtedy też poznał ją – ciemnowłosą piękność z Wydziału Archeologicznego. Od razu go olśniła, nie tylko urodą, ale także bystrym umysłem. Szybko ich znajomość przerodziła się w coś więcej i na ostatnim roku studiów oświadczył się myśląc, że to właśnie z nią spędzi całe swoje życie. Annabelle wydawała się równie szczęśliwa, co on. Zawsze dopingowała go w dążeniu do spełnienia i akceptowała pracę do późna. Nie narzekała, nie skarżyła się. Może właśnie dlatego nie zauważył, że coś zaczęło się psuć?
Od razu po studiach udało mu się wkręcić do redakcji „Lustra”. Był szczęśliwy, zabrał żonę na kolację i razem świętowali przez całą noc. Od teraz mógł robić to, o czym marzył. Praca jednak okazała się dużo trudniejsza niż obydwoje przewidywali. Zdobywanie nowych tematów i szerząca się konkurencja w biurze sprawiły, że nad wyraz ambitny Baker robił wszystko, by tylko utrzymać się na swojej pozycji. Zostawał do późna, kręcił się po nieciekawych okolicach szukając czegoś, co mogłoby spodobać się redaktorowi naczelnemu. Kilka razy oberwał przez to po twarzy i wrócił do domu poharatany. Żonie zdecydowanie się to nie podobało, jednak nic nie mówiła. Póki on był szczęśliwy, jej to nie przeszkadzało. A przynajmniej tak odbierał to on.
Po którymś razie Joe poszedł po prostu na siłownię, by móc się bronić. Wtedy też zaczął zdobywać coraz lepsze materiały i awansował. Trzy lata temu jego szef odchodził na emeryturę i to właśnie jego wytypował na swojego zastępcę. To miał być najszczęśliwszy dzień w jego życiu, więc z radości pospieszył do domu, by pochwalić się żonie swoim osiągnięciem. Nie przeszkadzało mu nawet, że tego dnia tak bardzo padało…
Zastał ją pakującą swoje rzeczy do walizki. Z początku niczego nie rozumiał, ale potem ona zaczęła krzyczeć. Płakać i mówić, że ma już dość. Że chciała założyć rodzinę, mieć dzieci, ale on nigdy nie miał na to czasu. Bała się o niego, o własne życie, w końcu wciskał nos w poważne sprawy. On jednak nie był w stanie zrezygnować z pracy, by być tylko jej. Musiała to zrozumieć, tak myślał. Jednak – nie zrozumiała. Wyszła i nigdy więcej nie wróciła.
Od tamtej pory wszystko w życiu Joe Bakera zaczęło się psuć. Postępująca depresja zaprowadziła go do psychologa, który od lat stara się mu pomóc. Fobia przed niedoskonałością z roku na rok staje się coraz silniejsza i nie daje o sobie zapomnieć. Wszystko, co robi musi być perfekcyjne. Gdy nie jest – dostaje szału.
Joe wstał z krzesła, zabrał marynarkę i wyszedł na zewnątrz. Zapalił papierosa nie chcąc wracać do rozmyślań o swoim życiu. Im dłużej się nad tym zastanawiał tym bardziej odczuwał, jak żałosne stało się jego istnienie. Niedługo dobije czterdziestki. Może czas coś zmienić?


It's all over.

Stosunki rodzinne:
Rodzice Joe i jego młodszy brat żyją sobie spokojnie w miasteczku, co jakiś czas spotykając się wraz z nim na niedzielnych obiadkach w jego rodzinnym domu. Baker jednak nie przepada za tymi zjazdami, bo musi wysłuchiwać narzekań matki na jego rozwód (który swoją drogą skończył się dawno temu), ojca czepiającego się jego pracy, a brat na domiar złego chwali swoje osiągnięcia na studiach.

Annabelle Hazel (35l.) – była żona, z którą Joe nie utrzymuje kontaktu. Rozstali się kilka lat temu i od tamtej pory nie widzieli na oczy. Obydwoje mają nadzieję, że nigdy więcej na siebie nie wpadną, choć to zdecydowanie ona ma powody, by być złą na Joe. Nie odwrotnie. Zdaje się jednak, ze gdzieś wewnątrz ucierpiała męska duma Bakera i to dlatego nie potrafi jej wybaczyć, że wystąpiła o rozwód i bez skrupułów zabrała swoje rzeczy z ich wspólnego mieszkania.


Fobie:
Z pozoru Joe wydaje się być mężczyzną silnym i pozbawionym jakichkolwiek lęków. Prawda jednak jest taka, że w każdym człowieku drzemie strach, fobia przed czymś. Biedny redaktor cierpi na dwa dosyć mocno psujące mu życie fobie.

Atelofobia - jest to podręcznikowy strach przed niedoskonałością. Joe dąży do perfekcji we wszystkim, czego dotknie. Każda porażka na tym polu przyjmowana jest przez niego z podwójną siłą i często wpada w coraz silniejszą depresję. największą niedoskonałością jego życia jest rozwód, który gdzieś tam ciągle na niego bardzo negatywnie oddziałuje.

Anatidefobia - dla większości bardzo zabawna przypadłość, dla niego - utrapienie. No bo kto chciałby czuć się obserwowany przez kaczki non stop? Na pewno nie pan redaktor naczelny.


Choroby:
Niedługo po rozwodzie dopadło go jedno, bardzo niemiłe choróbsko i od tamtego czasu nie puszcza. Przewlekła, choć dobrze leczona, depresja nie odstępuje go na krok i uprzykrza życie. Psycholog, który się niem zajmuje twierdzi, że ze wszystkim można sobie poradzić, jednak Joe z roku na rok coraz bardziej w to wszystko wątpi. Ma jednak nadzieję, że złe samopoczucie nie będzie przeszkadzało mu w pracy. Z drugiej strony, to właśnie praca, gdy nie idzie po jego myśli, wprowadza go w coraz cięższą depresję. W ten oto sposób błędne koło jego życia się zamyka.


Uzależnienia:
Każdy człowiek ma swoje słabości, Joe nie jest wyjątkiem. jedni marnują czas siedząc przed komputerem, inni wciągają dragi. on jednak pozostał przy całkiem typowych dla społeczeństwa uzależnień i prawdę mówiąc - wcale się ich nie wstydzi. Cierpi więc na szerzący się na całym świecie pracoholizm, który nie pozwala mu wyjść z biura przed północą. A najlepiej, jakby spędzał tam całe swoje życie. Ponad to, ma sporą słabość do palenia, które jest jedyną czynnością mogącą zmobilizować go do zrobienia sobie przerwy od pracy. Żałosne? Być może, ale jemu to jak najbardziej pasuje.

Słabe strony:
Nikt nie jest idealny i o tym pan Baker wie najlepiej. Mimo wielu zalet, jakie kiedyś ktoś mu wytknął, ma w sobie masę wad, które irytują go niezmiernie. Przede wszystkim, należy wspomnieć o jego wybuchach agresji. Nie zawsze jest w stanie nad sobą panować, a gdy już pęknie zawór ciężko jest go powstrzymać. Miota przekleństwami, groźbami i czasem zdarza mu się kogoś uderzyć.
Poza tym, nie potrafi jeździć samochodem. Ani motorem. Próbował się tego nauczyć tysiące razy, zawsze kończyło się to jednak z marnym skutkiem. przy piętnastej próbie zdobycia prawa jazdy poddał się i wykupił sobie roczny bilet miesięczny na komunikację miejską.
Nie należy też zapomnieć o tym, że mimo bardzo męskiej prezencji nie jest w stanie poradzić sobie z naprawą zwykłego kranu, czy szafki. Ma dwie lewe ręce jeżeli chodzi o takie techniczne sprawy, choć stara się to przed wszystkimi ukrywać.


Umiejętności:
Skoro już omówiliśmy wszystkie strony pięty achillesowej Joe, czas go trochę pochwalić. Od pierwszych lat na studiach jasnym było, że jego lekkie pióro przyniesie mu sławę. Albo chociaż pensję, za którą będzie mógł wyżywić siebie. Umie pisać i to nie tylko artykuły publikowane w gazecie. Być może któregoś dnia wyda powieść, która sprzeda się lepiej niż słynny „Zmierzch”.
Poza tym, radzi sobie całkiem nieźle w grze w szachy. Uważa to za bardzo przyjemną rozrywkę, która pomaga rozruszać mózg i źwiczy umysł! Nie należy też zapominać o jego niesamowitych zdolnościach kulinarnych. No, a przynajmniej takich, by nie spalić kuchni razem z pieczenią.

Statystyki:
 






Ostatnio zmieniony przez Joe Baker dnia Nie Paź 11, 2015 8:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WYWIADOWCA
WYWIADOWCA
avatar


PisanieTemat: Re: Joe Baker.   Czw Paź 01, 2015 5:43 pm

Świetna karta. Całą opowieść Joe czytało mi się niesamowicie lekko. Oprawa graficzna cudoo.
Grzechem byłoby nie zaakceptować~!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Joe Baker.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» evelyn baker - katelyn byrd

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
When no one knows your name :: Postacie :: Akta postaci-