Paskudniejsza część parku

IndeksFAQCalendarSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj


Share | 
 

 Paskudniejsza część parku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
CZYŚCICIEL
CZYŚCICIEL
avatar


PisanieTemat: Paskudniejsza część parku   Wto Paź 06, 2015 5:01 pm


    Ta część parku, która właściwie sama w sobie nie jest już jakby jej częścią, ale samozwańczą dobudówką, która prawdopodobnie jest jeszcze starsza od ładniejszej części. Tutaj w zasadzie rzadko kto sprząta, a nawet jeśli, to i tak to prędzej będzie menel szukający szczęścia. Śmietniki są stare, pordzewiałe z odpryskami fabrycznej farby, ławki są w większości zdewastowane, ale da się o dziwo jeszcze na nich siedzieć. Teoretycznie da się przejść tylko wąskimi, starymi ścieżkami wyłożonymi popękanym i dziurawym asfaltem, bo tam gdzie jest zieleń, leży kupa gałęzi i pełno tam nieostrzyżonej należycie zieleni. Epicentrum tego wszystkiego stanowi stara, pełna graffiti ceglana budka, wewnątrz której są rzekomo bezpieczniki od elektryczności całej reszty tego ładniejszego parku. O dziwo, kłódka zarzucona na drzwi wraz z łańcuchem są wręcz ociekające świeżością.



Grima gnieździł się na jednej z tych starych, połamanych ławek, na której w zasadzie zostały się tylko dwie deski - idealnie by akurat sobie usiąść na oparciu i mieć co zrobić z nogami. Oczywiście, jedna ręka włożona była na przypał do kieszeni, a druga trzymała żarzącego się czerwoną plamką papierosa. Papieros ten był już w zasadzie spalony do połowy, bo samemu właścicielowi wolno szło akurat skończenie tego fragmentu tytoniu. Jego kochany narkotyk. W zasadzie, pracując w dużej mierze z baronem narkotykowym, jakoś nigdy nie miał okazji samodzielnie spróbować ich specyfików, ale szczerze. Nie śpieszyło mu się do tego w ogóle. Wolał pozostawać przy alkoholu, papierosach i kurczakach z KFC. Robert westchnął, ponownie zaciągając się tym sztucznym wyznacznikiem szczęścia, chwilę trzymając dym w płucach by potem wypuścić ze świtem z płuc.
Szkoda, że nie było akurat nic do roboty, westchnął w myślach. I co z tego, że prawie całe swoje życie spędził na nic nie robieniu. Ale swoją prace poniekąd lubił, a najbardziej ze wszystkiego nienawidził typowego marazmu. Dokładnie jak teraz. Ani telefonu nie miał przy sobie ani nic. Zgodnie z niepisaną zasadą wśród czyścicieli, nie mógł mieć przy sobie nic, co mogłoby innych nakierować na źródło całej tej sprawy. Więc w zasadzie, portfel z pieniędzmi to jedyne na co sobie mógł pozwolić. W razie gdyby zachciało mu się jeść, albo skończyły mu się papierosy. Bo wbrew pozorom, Grima miał pieniędzy całkiem sporo, co prawda, nigdy na nie uczciwie nie zapracował, ale jemu to odpowiadało. Chodził jak chciał, jadł jak chciał i zadawał się z kim mógł. Nigdy nie mógłby się dać zamknąć w tej kosmopolitańskiej bańce pełnej oszustw, z którymi właściwie spotyka się na co dzień.
Podrapał się po głowie. Było jeszcze w zasadzie widno, więc żadnych meneli tutaj nie ściągało. Może i Grima był brudnym bambusem, żyjącym niczym wrzód na dupie narodu, ale był w miarę porządny. A przynajmniej, tak uważał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Paskudniejsza część parku
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
When no one knows your name :: Berkley :: Park-